violet blog

Twój nowy blog

George Michael w swoim nowym utworze, promującym nową płytę (a w zasadzie płyty), śpiewa – This is not real love. Czy miłość może być nie prawdziwa ? Jeśli jest nie prawdziwa to czy rzeczywiście można to wtedy nazwać miłością ? A może raczej powinien zaśpiewać – This is not good love ? Ale czy miłość może być nie dobra ? Czy miłość z samego założenia nie jest czymś czystym, dobrym, pięknym ? Czy to tylko założenie, które rozbija się w zetknięciu z rzeczywistością ?

2 komentarzy

Nie mogę spać. Już od kilku nocy. Zasypiam z trudem i na siłę. A potem i tak budzę się kilkakrotnie w ciągu nocy. Dziś nawet nie próbuje się kłaść. W domu moich rodziców mogę przesiedzieć całą bezsenną noc i jest dobrze. U siebie, w pustym mieszkaniu czuję się nieswojo. Cisza jest zbyt natarczywa, a pustka zbyt dotkliwa.

Myślę o Tobie. Znowu. I czytam naszą korespondencję sprzed paru miesięcy. I boję się. Boję się, że to wszystko wzbudzi we mnie jeszcze większą tęsknotę i że zrobię po raz drugi ten sam błąd – wpuszczę Cię do swojego życia.

Byłeś/jesteś mi tak bliski.

2 komentarzy

Dzień zabiegany. Jak większość ostatnio. Popołudnie/wczesny wieczór bez-domny, bez-spokojny, bez-kojący. Jeden sms. Po nim telefon. I wieczór nie-samotny. Wśród/z ludźmi, którzy pozwalają zapomnieć o tęsknocie i dają zapomnienie. Choć na parę godzin.

Pierwsza w nocy. Zmęczenie i alkohol tańczący we krwi. Wino i brandy. Sen pod powiekami. Jego zdjęcie. Łzy spływające po policzkach. Kocham i podtrzymuję wspomnienie Ciebie w takich chwilach. Same te chwile stwarzam. Tak, jak teraz, zamiast przyłożyć głowę do poduszki. Kocham. Jak długo jeszcze ?

Zostań moją przeszłością. Wracaj tylko we wspomnieniach. Zanikaj w nich. Tak jest dobrze. Tak będzie dobrze. Dla mnie.

Kocham.

To jedno słowo mogłabym dziś powtarzać nieustannie. Tak bardzo jestem jego pewna.

To minie. Na to trzeba czasu. Czy czegoś jeszcze ?

Sen pierwszej noc

1 komentarz

Noc z 12 na 13 listopada br.

Sochaczew. Dom rodzinny moich dziadków. Babcia krzątająca się po kuchni. Dziadek siedzący ze mną przy oknie. Tulił mnie i głaskał, i tak cicho, spokojnie i delikatnie coś mówił.

I jeden symbol – słoń. Słoń, który sennikowo-bajkowo oznacza prosperity i spełnienie. Jest wyobrażeniem zwierzęcia, które może spełnić wszelkie pragnienia, przynieść pokój, deszcz i obfitość. Jego widok we śnie zachęca człowieka do rozwoju, do zwrócenia się w stronę wiedzy, miłosierdzia i skromności. Widzieć jednego słonia: niezwykła okazja, ważna znajomość. Dla kobiet pragnących dziecka: obietnica płodności. Słoń obiecuje spełnienie wszystkich nadziei, a im jaśniejsze ma ubarwienie, tym większe szczęście. Ważna jest też liczba widzianych słoni.

Mój był jeden i jakoś dziwnie spętany.

A drugiej nocy było życzenie do spełnienia. Spisane na kartce. Tuż przed zaśnięciem. Takie małe czarownie. Więcej w ty7m zabawy niż poważnego traktowania.

I kolejne słowa układane w myśli do Niego: nie potrafię być Twoją teraźniejszością.

2 komentarzy

I być dobrej myśli. I nie bać się. I wierzyć. I mieć nadzieje. I nie rozmyślać. Nie roztrząsać. Nie wymyślać.

2 komentarzy

Kino. Samotność w sieci na dużym ekranie. I gładzenie po dłoni przez cały seans. Potem szukanie auta na parkingu podziemnym. I tylko wieczór pozostawił lekką niepewność.

A w snach krokodyle. I jeden, ogromny, odrażający szczur. Senne majaki, symbole, ostrzeżenia. Może…

1 komentarz

Deszcz delikatnie uderzający o świetlik umieszczony na samym środku sufitu. Nakryty od zewnątrz płachtą folii, która sprawia że odgłosy uderzających kropli są gładkie i aksamitne, stłumione kawałkiem plastyku. I ten deszcze sprawia, że wszystkie myśli gdzieś nagle ulatują. Próbuję je uchwycić, a one wymykają się i znikają „ tam gdzieś”. Pomilczeć mi trzeba. I wtulić się z tym milczeniem w ciepło drugiego człowieka…

2 komentarzy

I choć myśli wciąż rozbiegane, porozrzucane tęsknotą coraz częściej przychodzącą to przeczytałam kilka/kilkanaście stron książki. Książki, należącej do tej nielicznej grupy książek, które się czyta z ołówkiem w ręku, albo z czystą kartką i długopisem pod ręką, gdy książka nie jest własnością czytającego. Podkreślam, otwieram i zamykam kwadratowe nawiasy, stawiam znaki zapytania i wykrzykniki, pojedyncze słowa na marginesach. Czytam i znajduję w wybranych słowach siebie. Swoje myśli, uczucia, pragnienia.

Jesienią więcej i mocniej tęsknie.
Jesienią więcej czytam.
Jesienią więcej i bardziej się uczę – siebie, innych i świata.

I wyciszam się bardziej.
I piję częściej czerwone wino.
I częściej rozstawiam małe naparstki świeczek w pokoju.
I mam większą potrzebę pisania siebie.
Większą potrzebę bliskości i dotyku, też.

Brak komentarzy

Nie widzę płaszczyzny, na której moglibyśmy pozostać. Relacji, w której moglibyśmy trwać. Bo jej zwyczajnie nie ma. Nie ma tego wspólnego mianownika, który moglibyśmy wspólnie osiągnąć.

Smutek

1 komentarz

Na niebieskim wysokim niebie dwa nieskończone różowe pasma.
Dwa czarne odlatujące ptaki na ich tle,
I cała w tym jesień.

Lubię ten wczesny wiersz Iwaszkiewicza.

Lubię smutek, zwłaszcza ten, co przychodzi z jesienią, niby na moment, na przedostatnią chwilę, jak gość niezapowiedziany, który wpadł z wizytą, bo właśnie przechodził obok, był w okolicy, więc jak tu nie zajrzeć do starego przyjaciela. A potem rozsiada się, zasiada, jedna herbatka za drugą, jedna opowieść rozpoczyna następną, co chwila puste westchnięcia, no i co zrobisz, nic nie poradzisz, tak to bywa, tak właśnie się zdarza… Rozsiada się ten smutek jesienny, zasiada, zima go zastaje, nie wygonisz w ziąb okrutny, w śnieżycę, sam uciekasz w ciepłe kraje albo na słoneczne stoki alpejskie, nic nie pomaga, taszczysz go ze sobą, wiernego towarzysza wszystkich zmian, przebłysków, zrozumień, zapowiedzi, obietnic, że od teraz już nigdy, od teraz na zawsze, bo przecież już wiesz…

Lubię smutek, uśmiecham się, przynosi mi pogodę ducha, tkliwość dla świata, zrozumienie dla ludzi, cierpliwość dla Pana Boga. Smutek jest zapowiedzią.

Ktoś powiedział, że smutek to najgorsza pora dnia. Ja tak nie myślę. Smutek to najpogodniejsza pora życia, to najcichsza strona życia. „Trzeba przeżyć wszystko, co jest nam dane. Całą radość i cały smutek. Nie wolno nam się od tego uchylić. Nieprzeżyty smutek, przed którym uciekliśmy i tak kiedyś nas dopadnie” – gdzieś kiedyś napisała Hanna Krall.

Warto się zaprzyjaźnić ze smutkiem, bo to najwierniejszy przyjaciel. Warto go nie zdradzać, nie pokazywać innym, nie obnosić się paradnie. Warto smutek zachować dla siebie na wyłączność.

Bogdan Białek
Charaktery, Listopad 2006


  • RSS